Zdezorganizowane przywiązanie — zwane także stylem przywiązania polegającym na unikaniu strachu — to styl przywiązania najbardziej bezpośrednio powiązany z traumą. Jest ono rzadziej omawiane niż przywiązanie lękowe lub unikające, częściowo dlatego, że jest mniej powszechne, a częściowo dlatego, że trudniej je opisać w przejrzysty sposób. Nie kieruje się jedną, spójną strategią. Zmienia się, jest sprzeczne samo w sobie i często powoduje, że zarówno osoba, która na nią cierpi, jak i jej partnerzy, nie są pewni, co się właściwie dzieje.

Zrozumienie traumatycznych korzeni tego wzorca nie rozwiązuje problemu, ale zmienia stosunek do niego. Wstyd i samoobwinianie mają tendencję do zmniejszania się, gdy ich pochodzenie staje się jasne. I właśnie ta zmiana często umożliwia prawdziwą pracę.

Połączenie traumy

Wszystkie niepewne style przywiązania mają swoje korzenie we wczesnych doświadczeniach relacyjnych, ale przywiązanie zdezorganizowane jest najbardziej powiązane z doświadczeniami, w których główny opiekun był jednocześnie źródłem pocieszenia i źródłem strachu lub zagrożenia.

Może to rozwinąć się w wyniku: bezpośredniego znęcania się lub poważnego zaniedbania ze strony opiekuna; bycie świadkiem przemocy pomiędzy opiekunami; rodzic cierpiący na ciężką, niekontrolowaną chorobę psychiczną, którego zachowanie było nieprzewidywalne lub przerażające; lub rodzic z własną nierozwiązaną traumą, który okresowo stawał się emocjonalnie nieosiągalny w sposób, który dziecko odbierało jako przerażający – nie dlatego, że był niebezpieczny, ale dlatego, że zniknął nagle i w niewytłumaczalny sposób.

W rezultacie badaczki Mary Main i Judith Solomon, które w latach 80. zidentyfikowały ten czwarty styl przywiązania, nazwały go „strachem bez rozwiązania”. Biologicznym popędem, gdy się boisz, jest szukanie opiekuna. Ale kiedy opiekun jest źródłem strachu, popęd ten nie ma spójnego wyjścia. System ulega dezorganizacji – nie można się zbliżać ani uciekać, jednocześnie jedno i drugie.

W związkach dorosłych tworzy to wzorzec, który naprawdę pragnie bliskości, a jednocześnie się jej autentycznie boi.

Jak trauma kształtuje wzorzec

Trauma — szczególnie trauma relacyjna, która miała miejsce w dzieciństwie — wpływa na układ nerwowy w specyficzny sposób, który objawia się w związkach dorosłych.

Nadmierna czujność wobec zagrożenia. Układ nerwowy, który na początku życia nauczył się ciągłego wyszukiwania niebezpieczeństw, nadal robi to w związkach dorosłych. Powoduje to zwiększoną wrażliwość na drobne sygnały, które inni ledwo mogą zarejestrować – zmianę tonu, moment emocjonalnego dystansu, krótkie wycofanie – które są interpretowane jako potencjalne zagrożenie, a nie normalne wahania w relacjach.

Trudności z regulacją emocji. Relacja z opiekunem zwykle ma miejsce, gdy dzieci uczą się regulować swoje stany emocjonalne — poprzez współregulację ze spokojną, dostępną osobą dorosłą. Kiedy ta relacja sama w sobie była źródłem rozregulowania, powstały w jej wyniku dorosły często ma węższą zdolność radzenia sobie z silnymi stanami emocjonalnymi. Okno tolerancji – zakres, w którym układ nerwowy może przetwarzać doświadczenia bez przytłoczenia – jest mniejsze.

Dysocjacja pod wpływem stresu. Dysocjacja to normalna reakcja na traumę — sposób, w jaki układ nerwowy tworzy dystans od przytłaczającego doświadczenia. W związkach dorosłych może to objawiać się emocjonalnym odrętwieniem podczas konfliktu, pustymi chwilami lub nagłą niemożnością dostępu do tego, co faktycznie czujesz lub myślisz. Partnerzy często doświadczają tego, gdy osoba „wylogowuje się” lub pozostaje pusta w sposób, który sprawia wrażenie oderwanego od tego, co się faktycznie dzieje.

Podstawowe przekonanie, że bliskość prowadzi do krzywdy. Na głębokim poziomie układ nerwowy nauczył się: ludzie, którzy mnie kochają, to także ludzie, którzy mnie ranią. To przekonanie działa poniżej świadomego rozumowania. Oznacza to, że w miarę pogłębiania się związku – gdy dostępna staje się prawdziwa intymność – sygnał niebezpieczeństwa raczej wzrasta, niż maleje. Im ktoś się zbliża, tym bardziej czuje się groźny.

Pchanie i przyciąganie w związkach

Cechą zdezorganizowanego przywiązania w związkach dorosłych jest oscylacja: okresy prawdziwego ciepła i otwartości, po których następuje wycofanie lub dystansowanie, a następnie powrót. Zarówno otwarcie, jak i odsunięcie są prawdziwe. Żadne nie jest strategiczne. Osoba ta nie testuje swojego partnera ani nie gra w gry — naprawdę jest uwięziona między dwoma niezgodnymi pociągnięciami.

Ten cykl jest bolesny dla wszystkich zaangażowanych w niego osób. U osoby o zdezorganizowanym przywiązaniu często powoduje to znaczny wstyd – szczególnie gdy wycofanie wyrządziło krzywdę osobie, na której jej zależy. U ich partnera powoduje to zamieszanie i często poczucie, że nigdy w pełni nie będą w stanie w pełni zaangażować się w związek, że podłoże ciągle się zmienia.

Co pomaga partnerom zrozumieć: odejście nie jest komentarzem na ich temat ani na temat wartości związku. To reakcja układu nerwowego, która je poprzedza. Zwrot jest równie autentyczny – nie jest to manipulacja. Obydwa są prawdziwe i oba są częścią tego samego nierozwiązanego związku.

Uzdrawianie: co pokazują badania i praktyka

Głównym mechanizmem leczenia zdezorganizowanego przywiązania jest to, co badacze nazywają „wypracowanym bezpieczeństwem” — rozwijanie bezpiecznego przywiązania poprzez trwałe doświadczenie w bezpiecznym związku. Może to być relacja terapeutyczna, romantyczna relacja z naprawdę bezpiecznym partnerem, a czasami bliska przyjaźń.

Kluczowe składniki: związek jest w pełni bezpieczny (druga osoba nie staje się przerażająca ani grożąca); jest stale dostępny (osoba nie znika); a na zerwanie reaguje raczej naprawą niż karą czy porzuceniem. Z biegiem czasu te powtarzające się doświadczenia zaczynają aktualizować przewidywania układu nerwowego dotyczące tego, do czego prowadzi bliskość.

Terapia skoncentrowana na traumie jest zwykle skuteczniejsza niż metody oparte wyłącznie na rozmowie, ponieważ wzorce są przechowywane w ciele i układzie nerwowym, a nie tylko w świadomych myślach. Podejścia, które działają bezpośrednio z przechowywanymi reakcjami układu nerwowego – EMDR, terapia somatyczna, IFS – zwykle prowadzą do bardziej trwałych zmian. Pracują z młodszymi częściami siebie, które nauczyły się tych reakcji, zamiast próbować je zastąpić samym wglądem.

Nauka zauważania cyklu na jego początku to praktyczna umiejętność, która stwarza możliwość dokonywania różnych wyborów. Nie po tym, jak wycofanie się już nastąpiło, ale w trakcie — zauważenia potrzeby zamknięcia się, stworzenia dystansu, sabotowania czegoś, co idzie dobrze, i wzbudzenia w tym ciekawości, a nie tylko działania zgodnie z tym. „Przed czym mnie to teraz chroni?” to bardziej przydatne pytanie niż „dlaczego to robię?”

Redukcja wstydu jest warunkiem wstępnym większości pozostałych prac. Wstyd, który narasta wokół zranienia ludzi, wokół niekonsekwencji, wokół powtarzania się schematu – zawęża okno tolerancji i utrudnia podejście do materiału. Zrozumienie, skąd wziął się wzór, nie jest pozwoleniem na szkody, jakie powoduje. To warunek, pod którym prawdziwa zmiana staje się dostępna.

Dla partnerów osób o zdezorganizowanym przywiązaniu

Bycie w związku z osobą, która ma ten wzorzec, wymaga czegoś naprawdę trudnego: zachowania spójności w obliczu niespójności, bez zatracania się przy tym.

Najprzydatniejsze rzeczy: reagowanie na wycofanie spokojną obecnością, a nie wzmożoną pogonią („Jestem tu, kiedy będziesz gotowy, nigdzie się nie wybieram”); bycie szczerym w kwestii tego, czego potrzebujesz, zamiast ciągłego dostosowywania się; i rozpoznawanie własnych ograniczeń. Wspieranie partnera, który przeżył poważną traumę, ma sens i wiąże się z realnymi kosztami. Nie jesteś ich terapeutą i nie możesz wykonać za nich tej pracy.

Związek, w którym jeden z partnerów ma zdezorganizowane przywiązanie, może działać i być bardzo dobry. Zwykle wymaga profesjonalnego wsparcia dla osoby uzdrawiającej, dużej cierpliwości ze strony partnera i uczciwej, ciągłej komunikacji na temat tego, czy obie osoby otrzymują to, czego potrzebują.

Często zadawane pytania

Czy zdezorganizowane przywiązanie to to samo, co zespół stresu pourazowego?
Nie, chociaż są ze sobą powiązane. Zdezorganizowane przywiązanie jest wzorcem relacyjnym; PTSD jest stanem klinicznym. Wiele osób o zdezorganizowanym przywiązaniu ma historię traumy, ale nie wszystkie spełniają kryteria zespołu stresu pourazowego (PTSD). Zespół stresu pourazowego może rozwijać się bez zdezorganizowanego przywiązania. Często współwystępują, ale są odrębne.

Czy osoba o zdezorganizowanym przywiązaniu może utrzymać długotrwały związek?
Tak, szczególnie przy wsparciu terapeutycznym i cierpliwym, bezpiecznie związanym partnerze. W niezmiennie bezpiecznym związku wzór zazwyczaj mięknie z czasem. Wiele osób o zdezorganizowanym przywiązaniu buduje stabilne, pełne miłości partnerstwa.

Czym różni się zdezorganizowane przywiązanie od BPD?
W znacznym stopniu pokrywają się one – zdezorganizowane przywiązanie występuje częściej u osób, u których zdiagnozowano zaburzenie osobowości typu borderline. Jednak zdezorganizowane przywiązanie nie jest zaburzeniem osobowości i u wielu osób z tym stylem przywiązania nie ma diagnozy BPD. To rozróżnienie ma znaczenie w przypadku podejść do leczenia.

Dalsza lektura

Przewodnik po psychologii i przywiązaniu

Obszerny przewodnik obejmujący kluczowe koncepcje, badania i praktyczne narzędzia dotyczące tego tematu.

Przeczytaj cały przewodnik