Z czterech stylów przywiązania styl unikania strachu to ten, który moim zdaniem jest najczęściej źle rozumiany – zarówno przez osoby, które go posiadają, jak i przez ich partnerów. Jest mylone ze zwykłym przywiązaniem unikającym, odrzucane jako „gorące i zimne” lub traktowane tak, jakby była po prostu trudną osobowością, a nie reakcją na coś, co się wydarzyło.
W mojej pracy jako trener relacji spotykam się z tym wzorcem na tyle często, że wiem, że zasługuje on na szczególną uwagę. Jest odrębny, ma specyficzne korzenie i odpowiada na określone rodzaje wsparcia.
Czym właściwie jest przywiązanie lękowo-unikające
Przywiązanie lękowo-unikające — zwane także przywiązaniem zdezorganizowanym — zostało zidentyfikowane przez badaczki Mary Main i Judith Solomon w latach 80. XX wieku jako czwarta kategoria poza trzema opisanymi przez Ainswortha. Rozwija się, gdy główny opiekun jest jednocześnie źródłem pocieszenia i źródłem strachu lub zagrożenia.
Dla dziecka tworzy to więź niemożliwą do rozwiązania. Biologicznym popędem jest rzucenie się w stronę opiekuna, gdy się boisz. Jeśli jednak źródłem strachu jest opiekun – poprzez znęcanie się, poważne zaniedbanie, nieprzewidywalną wściekłość lub własną nierozwiązaną traumę – system nie ma spójnej strategii. Dziecko nie może się zbliżyć ani uciec. Czasami opisuje się to jako „strach bez rozwiązania”.
Rezultatem jest układ nerwowy, w którym panuje fundamentalny konflikt w kwestii bliskości: desperacko jej pragnie i jednocześnie się jej boi.
Jak się rozwija
Najczęstsze prekursory przywiązania polegającego na unikaniu strachu obejmują:
Wykorzystywanie lub zaniedbywanie w dzieciństwie. Przemoc fizyczna, emocjonalna lub seksualna ze strony opiekuna – lub poważne, chroniczne zaniedbanie – bezpośrednio stwarza paradoks potrzeby posiadania osoby, która Cię rani. Nawet bez jawnego znęcania się opiekun, który konsekwentnie przerażał, był wściekły lub niestabilny emocjonalnie, może wywołać taką samą reakcję.
Opiekun z własną nierozwiązaną traumą. Badania przeprowadzone przez Main i Hesse wykazały, że u dzieci, których rodzice przeżyli nierozwiązane straty lub traumy, często rozwijała się zdezorganizowana przywiązanie – nie dlatego, że rodzic stosował przemoc, ale dlatego, że czasami „sprawdzały się” w sposób, który był dla dziecka przerażający. Szkliste oczy, nagłe załamanie emocjonalne, epizody dysocjacyjne. Rodzic nie był niebezpieczny, ale w nieprzewidywalny sposób był nieosiągalny.
Bycie świadkiem przemocy lub skrajnej niestabilności. Dorastanie w domu, w którym dochodziło do przemocy, w którym rodzic cierpiał na nieleczoną chorobę psychiczną lub w którym środowisko było głęboko chaotyczne, może skutkować takim samym skutkiem nawet bez bezpośredniej szkody dla dziecka.
Warto powiedzieć jasno: przywiązanie oparte na strachu i unikaniu nie jest generalnie spowodowane złym dzieciństwem. Jest to spowodowane specyficznymi doświadczeniami, w których miłość i strach splatają się na poziomie neurologicznym.
Jak to objawia się w związkach dorosłych
Wzorzec lękowo-unikający w związkach dorosłych charakteryzuje się autentyczną i głęboką chęcią nawiązania kontaktu wraz z uporczywym przekonaniem, że połączenie jest niebezpieczne. Jedno i drugie jest prawdziwe. Żadne z nich nie anuluje drugiego.
W praktyce często wygląda to tak:
- Intensywna więź na początku, po której następuje nagłe wycofanie się. Początkowe etapy związku często wydają się naprawdę wspaniałe – osoba jest ciepła, obecna i zaangażowana emocjonalnie. Potem, gdy związek się pogłębia i staje się dostępna prawdziwa intymność, coś się zmienia. Wycofują się, czasem dramatycznie.
- Oscylacja pomiędzy bliskością a dystansem. Ten wzorzec nie polega po prostu na unikaniu – ma charakter cykliczny. Okresy prawdziwego ciepła i otwartości, po których następuje emocjonalne zamknięcie lub dystans, po którym następuje powrót. Różni się to od lękowego przywiązania (które dąży) lub lekceważącego unikania (które utrzymuje stały dystans).
- Trudności w zaufaniu, nawet w przypadku osób godnych zaufania. Przeszłe doświadczenia nauczyły układ nerwowy, że ludzie, którzy Cię kochają, są również w stanie Cię skrzywdzić. Logiczny wniosek – że ta osoba jest inna, że ten związek jest bezpieczny – nie dociera łatwo do poziomu emocjonalnego.
- Sabotaż w momentach pogłębiającego się zaangażowania. To jeden z najbardziej bolesnych aspektów: wszystko będzie naprawdę dobrze szło, a wtedy osoba bojaźliwie unikająca zrobi coś, co zniszczy lub zakończy związek. To nie jest świadome. To układ nerwowy ciągnie
Różnica od lęku i lekceważenia-unikania
To zamieszanie jest zrozumiałe, ponieważ przywiązanie polegające na strachu i unikaniu może w różnych momentach wyglądać jak którykolwiek z pozostałych stylów niepewności.
Kluczowe różnice: Osoba przywiązana z lękiem konsekwentnie poszukuje kontaktu i staje się bardziej niespokojna, gdy jest zagrożona. Osoba lekceważąca i unikająca utrzymuje dystans emocjonalny w miarę konsekwentnie i naprawdę czuje się bardziej komfortowo sama. Osoba unikająca strachu robi jedno i drugie – nie w ramach strategii, ale dlatego, że oba przyciągania są rzeczywiste i żadne z nich nie wygrywa.
Dezorganizacja w „niezorganizowanym przywiązaniu” jest dosłowna: nie ma spójnej strategii radzenia sobie z niepokojem związanym z przywiązaniem. Osoby niespokojne i unikające mają strategię – wiąże się to jednak z kosztami. Osoby unikające ze strachem mają sprzeczne strategie, które działają przeciwko sobie.
Jak wygląda uzdrowienie
Szczera odpowiedź jest taka, że uzdrowienie przywiązania polegającego na unikaniu lęku nie jest szybkie i zwykle wymaga profesjonalnego wsparcia. Ale to się zdarza. Oto, co zaobserwowałem, faktycznie pomaga.
Terapia skoncentrowana na traumie. Ponieważ przywiązanie oparte na strachu i unikaniu jest prawie zawsze zakorzenione w traumie, podejścia działające bezpośrednio na układ nerwowy – EMDR, terapia somatyczna, IFS (Wewnętrzne systemy rodzinne) – wydają się być skuteczniejsze niż podejścia oparte wyłącznie na rozmowie. Celem jest przetworzenie pierwotnych doświadczeń, które stworzyły więź, tak aby układ nerwowy przestał rejestrować bliskość jako zagrożenie.
Nauczanie się nazywania tego, co dzieje się w czasie rzeczywistym. Jedną z najbardziej przydatnych zmian, jakie widzę u klientów, jest rozwijanie umiejętności zauważania chęci wycofania się — nie po tym, jak już stworzyli dystans, ale w trakcie. „Zauważyłem, że chcę się teraz zamknąć. Nie zamierzam jeszcze działać pod wpływem tego impulsu”. Tworzy to przerwę między wyzwalaczem a reakcją, w której możliwa staje się zmiana.
Relacja z naprawdę bezpiecznym partnerem — lub bezpieczna relacja terapeutyczna. Badania konsekwentnie pokazują, że trwałe doświadczenie z bezpieczną, odpowiedzialną i nie zagrażającą osobą stopniowo aktualizuje oczekiwania układu nerwowego. To nie dzieje się natychmiast. Wymaga wielu powtarzających się doświadczeń: Spodziewałem się, że pójdzie źle. Tak się nie stało. Oczekiwania zaczynają się zmieniać.
Redukowanie wstydu związanego z tym wzorcem. Wiele osób z przywiązaniem lękowo-unikającym niesie ze sobą znaczny wstyd z powodu swoich zachowań typu push-pull — szczególnie po tym, jak skrzywdziły osoby, na których im zależało. Wstyd wzmaga wzorce, które krytykuje; to ich nie rozwiązuje. Zrozumienie, skąd wziął się dany wzorzec, nie jest usprawiedliwieniem dla szkód, jakie może wyrządzić, ale jest warunkiem wstępnym jego zmiany.
Jeśli jesteś w związku z osobą, która boi się unikać
Najważniejszą rzeczą do zrozumienia jest to, że wycofanie nie dotyczy Ciebie. Kiedy partner obawiający się i unikający wycofuje się po okresie bliskości, nie jest to werdykt dotyczący związku ani Twojej wartości. Jest to reakcja układu nerwowego, która wyprzedza Cię o dziesięciolecia.
To powiedziawszy, zrozumienie źródła danego zachowania nie oznacza przyjmowania nieograniczonego bólu bez ograniczeń. Kilka rzeczy, które zwykle pomagają w praktyce:
Nie zwiększaj presji, gdy się wycofują. Cięższe dążenie zwiększa reakcję na zagrożenie i przyspiesza wycofywanie się. Spokojna, niegroźna obecność – „Jestem tu, kiedy będziesz gotowy, nigdzie się nie wybieram” – jest skuteczniejsza niż żądanie bliskości.
Bądź konsekwentny w miarę upływu czasu. Układ nerwowy lękowo-unikający czeka, aż udowodni się, że ma rację – czeka na moment, w którym staniesz się niebezpieczny. Spójność na przestrzeni miesięcy i lat to najpotężniejszy kontradowód, jaki możesz przedstawić.
Mów szczerze o tym, czego potrzebujesz. To nie jest układ jednostronny. Masz potrzeby, które również się liczą. Celem nie jest ciągłe dostosowywanie się do schematu — chodzi o stworzenie relacji, w której obie strony będą mogły stopniowo czuć się bezpieczniej. Jeśli z czasem tak się nie stanie, warto to nazwać.
Często zadawane pytania
Czy można wyleczyć przywiązanie polegające na unikaniu strachu?
Tak, chociaż wymaga to czasu i zwykle wymaga wsparcia terapeutycznego. Układ nerwowy nauczył się tego wzorca poprzez doświadczenie i może aktualizować się dzięki nowym doświadczeniom – ale nowe doświadczenia muszą być trwałe i spójne, a nie sporadyczne.Czy unikanie strachu to to samo, co zaburzenie osobowości typu borderline?
Nie. Te zjawiska się pokrywają – zdezorganizowane przywiązanie występuje częściej u osób z BPD – ale to nie to samo. U wielu osób z przywiązaniem lękowo-unikającym w ogóle nie zdiagnozowano zaburzenia osobowości.Czy ludzie unikający strachu chcą związków?
Tak – głęboko. Pragnienie połączenia jest prawdziwe i silne. Prawdziwy jest także strach przed tym. Obydwa są autentyczne i dlatego życie w tym wzorze jest tak bolesne.Skąd mam wiedzieć, czy mam przywiązanie polegające na strachu i unikaniu?
Jeśli rozpoznajesz w sobie wzorzec push-pull – pragnienie bliskości i wycofywanie się od niej, doświadczając zarówno strachu przed porzuceniem, jak i strachu przed pochłonięciem – i jeśli pojawiło się to w wielu związkach, a nie tylko z jedną osobą, warto to zbadać z terapeutą. Zatwierdzone oceny przywiązania (takie jak ECR-R) również mogą być przydatnym punktem wyjścia.Dalsza lektura
Przewodnik po psychologii i przywiązaniu
Obszerny przewodnik obejmujący kluczowe koncepcje, badania i praktyczne narzędzia dotyczące tego tematu.
Przeczytaj cały przewodnik